Jeszcze jakiś czas temu AI w pracy kreatywnej było ciekawostką. Dziś to po prostu kolejne narzędzie do korzystania w codziennej pracy. Nie zastępuje oka ani decyzji projektowych, ale świetnie przejmuje powtarzalne, nudne etapy. Warto jednak pamiętać, że nie pytamy „czy AI zrobi projekt za nas”, tylko raczej „które zadania możemy oddać sztucznej inteligencji, żeby odzyskać godzinę dziennie”. W praktyce to często różnica między siedzeniem po nocach a zamknięciem zlecenia przed czasem. Poniżej pokazujemy, co realnie warto automatyzować w codziennej pracy grafika i fotografa.
Selekcja i wstępne sortowanie zdjęć
Przegląd 800-1200 ujęć z jednego zlecenia to czysta mechanika. Powtarzalne decyzje: ostre czy nieostre, duble, zamknięte oczy, złe kadry. Dziś spokojnie oddajemy to AI.
Na przykład w Adobe Lightroom działa automatyczna ocena ostrości, wykrywanie twarzy i grupowanie podobnych zdjęć. W kilka minut dostajemy wstępnie przesianą paczkę. My tylko zatwierdzamy wybór. Efekt? Zamiast godziny klikania mamy 10-15 minut korekty.
Warto wiedzieć!
Jeśli interesuje Cię tematyka AI – zwłaszcza w kontekście grafiki i fotografii – polecamy ten wpis na naszym bogu: AI w fotografii i grafice – narzędzie czy zagrożenie dla twórców?
Maskowanie i lokalne poprawki
Ręczne zaznaczanie tła, nieba czy włosów to kiedyś był jeden z najbardziej uciążliwych etap obróbki. Teraz to jedno kliknięcie. W Adobe Photoshop i Adobe Lightroom AI automatycznie wykrywa:
– niebo
– osobę
– tło
– konkretne elementy jak twarz, oczy czy ubrania
Zamiast rysować maski pędzlem, poprawiamy ekspozycję albo kolor tylko tam, gdzie trzeba. Kilkanaście sekund zamiast kilku minut na każde zdjęcie. Przy 100 kadrach robi się z tego realna oszczędność czasu.
Usuwanie tła i retusz „techniczny”
Wycinanie produktów, czyszczenie plam, usuwanie kabli ze zdjęcia. To zadania, które nie wymagają kreatywności, tylko cierpliwości. Dlatego idealnie nadają się do automatyzacji.
Usuwanie tła, generative fill czy content-aware w Photoshopie robią dziś znaczną częśc pracy. My dopracowujemy detale. W zdjęciach produktowych czy do social mediów to ogromne ułatwienie. Zamiast grzebać w pikselach, skupiamy się na kolorze, świetle i kompozycji.
Batch editing i spójny look
Jeśli obrabiacie reportaże, eventy albo e-commerce, wiecie, że kluczowa jest powtarzalność stylu.
Tu AI pomaga na dwa sposoby:
– automatyczne dopasowanie balansu bieli i ekspozycji między zdjęciami
– kopiowanie ustawień na podstawie analizy sceny
Łączymy to z presetami i synchronizacją ustawień. Robimy jedno zdjęcie „na gotowo”, a reszta dostosowuje się sama. To jeden z najprostszych sposobów, jak skrócić obróbkę całej sesji nawet o 30-40%.
Generowanie prostych grafik i wariantów do social mediów
Nie każdy projekt wymaga ręcznej roboty od zera. Czasem potrzebujemy 10 wariantów tego samego posta: inne hasło, inny format, inny kolor.
AI świetnie sprawdza się jako asystent:
– generuje tła
– podsuwa layouty
– proponuje teksty CTA
– skaluje grafiki do różnych proporcji
W Canva czy Figma robimy to w kilka minut, zamiast duplikować pliki ręcznie. Finalnie i tak dopracowujemy projekt, ale start jest dużo szybszy.
Opisy, nazwy plików i papierologia
Najmniej kreatywna część pracy? Eksport, nazewnictwo, opisy do social mediów, tagi, maile do klienta. To też warto oddać automatyzacji.
AI może:
– wygenerować opisy zdjęć
– przygotować hashtagi
– zaproponować strukturę posta
– ujednolicić nazwy plików
Drobiazgi, ale codziennie zabierają 20–30 minut. W skali miesiąca robi się z tego kilka godzin odzyskanego czasu.
Czego nie warto automatyzować
Nie wszystko powinniśmy oddawać algorytmom. Decyzje estetyczne, styl marki, dobór kadru, klimat zdjęcia czy typografia to nadal nasza robota. AI ma przyspieszać technikę, a nie myślenie. Najlepiej działa podejście: automatyzujemy to, co powtarzalne. Kreatywność zostawiamy sobie.
Jak zacząć bez rewolucji
Nie trzeba zmieniać całego workflow. Wystarczy wybrać 2-3 rzeczy, które bolą najbardziej.
Na start polecamy:
– selekcję zdjęć
– automatyczne maski
– batch editing
To najszybsze „zwroty z inwestycji”. Po tygodniu pracy różnica jest wyraźnie odczuwalna.
AI w pracy grafika i fotografa to dziś nie trend, tylko zwykła optymalizacja. Im szybciej oddamy maszynie nudne etapy, tym więcej czasu zostanie na to, co naprawdę lubimy robić.